W 1972 Kongres Stanów Zjednoczonych przyjął ustawę o wodzie z powodu kryzysu w państwie spowodowanego jej złą czystość. Celem aktu było poprawienie stanu dróg wodnych, zanieczyszczonych przez substancje chemiczne i biologiczne, a w wyniku tego całej przyrody kraju. Akt stanowił, że przed rokiem 1985 musiała nastąpić redukcja zanieczyszczeń dostających się do rzek, stromieni czy jezior przez wszystkie podmioty ustawy. Każde miasto musiało instalować stację filtrów, filtry do wody i każdy zakład przemysłowy musiał użyć najlepszej dostępnej wówczas technologii aby ograniczyć liczbę polutantów mogących przedostać się do źródeł wody (Outwater, 1996). Dzięki tym rygorystycznym normom, jakość wody zaczęła poprawiać się nieznacznie. Jednak wciąż, ponad dwie dekady od daty określonej w ustawie, ponad jedna trzecia rzek w Stanach Zjednoczonych nie spełnia norm z powodu zanieczyszczeń.
Nie ma wątpliwości że firmy przemysłowe wprowadziły akt w życie. Gdyby tego nie zrobiły, nie utrzymałyby się na rynku. Dlaczego więc pomimot ego woda w Stanach Zjednoczonych pozostaje brudna? Odpowiedź jest prosta. Obieg wody ma przecież swój naturalny cykl, który w uproszczeniu można przedstawić zaczynając od deszczu, przez zbiorniki wodny i następnie jeszcze raz wracając do chmur. Ten cykl został zakłócony między innymi prze budowanie zapór czy niszczenie dzikiej przyrody, woda wędruje innom drogą i nie jest naturalnie oczyszczana. Patrząc z perspektyky czasu, działania podjęte nie były skuteczne. Hydroterapia jest najlepszą dostępną obecnie technologi, która może pomóc naprawić ten problem.
A jaka jest sytuacja w Polsce?
W Polsce sytuacja ma się niestety o wile gorzej :/